
Po pierwsze wiewiórka, czyli mój życiowy sukces w fotografii fauny i flory (trzeba się dobrze za taką nabiegać).
Po drugie Kazik, który również nie należy do łatwych fotograficznie obiektów, z jego nową maszynką do robienia ekstra dużych baniek mydlanych.
Wiosna idzie!

Jako że zima jest zimna, proponuję coś na ciepło, bynajmniej nie ciepłe kluchy, a raczej … palone opony. Zapraszam do obejrzenia gorącego pleneru Ani i Łukasza.

Taki czas, że trochę na blogu wieje nudą, a więc zapraszam do obejrzenia kilku archiwalnych zdjęć, które w smutnym listopadzie wywołują u mnie uśmiech na twarzy:

Kilka plenerowych zdjęć z masą emocji, pieskiem rozmiarów świnki morskiej i jedną żaglówką
